MYDŁA Z OSTATNIEGO MIESIĄCA

    Witam Was ponownie moje drogie 🐛🐛!

 Dziś przychodzę do Was z mydłami,które w ostatnim czasie zrobiłam. Wszystkie są luksusowe... a to za sprawą dodanych do nich maseł: kokum i kakaowego. 





Mydła na pierwszym i drugim zdjęciu powstały z tej samej masy mydlanej. Tylko rozdzieliłam na dwa inne zapachy i formy. W przypadku pierwszego to zapach w buteleczce był przecudowny... ziołowy z lekką nutą cytrusową "Tuscan Herbs". Niestety przyspieszył gęstnienie masy. Prawie zbetonowała. Naprawdę miałam przysłowiowy  "strach w oczach" . Ta część masy była drugą,którą się zajęłam. Skład: olej ryżowy,kokosowy,rycynowy i masło kokum wraz z shea.
Jeśli chodzi o drugie... Zapach to lawenda rumianek. Naprawdę dobry i relaksujący. Olejek ten dał mi wystarczająco dużo czasu na rozdzielenie tej porcji na poszczególne otwory formy. Detale odbiły się prawie idealnie. Już testowałam pianę (pieni się zacnie) i czy nie przesusza (nie,nieprzesusza). Białe jajo mam już w użyciu pod prysznicem.




To mydło z kolei powstało dla mojej Córy.  Zażyczyła sobie lawendowe. Postanowiłam,że zastąpię olej ryżowy z poprzedniego przepisu olejem słonecznikowym wysokooleinowym, a masło kokum kakaowym. Do olei dodałam po raz pierwszy białej glinki ( odrobinę za dużo😉). Masa dłużej nie tężała dzięki olejowi słonecznikowemu. Mogłam dodać odrobinę dwutlenku tytanu i miki do masy. Kolor w zamierzeniu miał być pastelową lawendą - wyszedł szarobury. Co do zapachu... to zmieszałam olejek zapachowy z eterycznym w proporcji 1/2 ( czyli jedna część olejku eterycznego na dwie olejku zapachowego). 
I to był dobry wybór! Sam olejek eteryczny mógłby zblednąć, a tak jest podkręcony zapachowym. Z resztek masy mydlanej wyszły mi dwa małe jajka. Przetestowałam jedno po trzech tygodniach "dojrzewania"(choć reszta jeszcze z conajmniej tydzień lub dwa poleży). To co zauważyłam jako pierwsze to trzeba trochę rozmydlić kostkę zciągając wierzchnią warstwę glinki. Po tym mydło pieni się bardzo dobrze,nie wysusza skóry, pozostawia zapach na dłoniach. Jest w wyglądzie i dotyku kremowe. Gdy będzie już gotowe,to zamierzam zostawić sobie z dwie sztuki. Kocham lawendę!😊



To mydło z kolei jak widać jest bez koloru. Przepis w sumie ten sam co pierwsze mydło,ale zamiast oleju ryżowego dałam słonecznikowy  wysokooleinowy. Użyty zapach to śliwka rabarbar. Nie było z nim problemów. Nie przyspiesza gęstnienie masy mydlanej, projekcja zapachu przy 5% jest super. Jednak już wiem,że ta receptura jest tą odżywczą i delikatną. Oczywiście dobrze się pieni( zbyt mocno zakorzeniło się to,że jak się pieni to myje), nie wysusza skóry,a zapach unosił się pod prysznicem jeszcze długą chwilę po kąpieli. Jestem już po zużyciu jednej kostki i wiem co mówię...😉


Z kolei to mydło zrobiłam tydzień temu. Jest to receptura bez oleju kokosowego i palmowego. Zawartość to oleje: słonecznikowy wysokooleinowy, babassu,rycynowy oraz masło kokum i shea . I tak to olejek zapachowy mango liczi spowodował ,że brzegi mydła wyglądają conajmniej dziwnie (jakby się w sobie zapadły). Oczywiście miałam nadzieję,że to nie jest wina owego olejku zapchowego,a maseł. No,cóż pomyliłam się. Pierwszy raz zdażyło się mi kroić mydło cztery godziny od umiezczenia w formie. Zrobiłam to intuicyjnie. Bałam się,że na drugi dzień pękłaby mi struna w  krajalnicy do mydła (mam jednostunową). 


Na drugi dzień postanowiłam zrobić kolejne mydło. Mówię sobie: dobra spróbujmy raz jeszcze,ale z inną recepturą. Oleje zawarte w niej to : słonecznikowy wysokooleinowy, babassu,winogronowy,palmowy,
rycynowy oraz masło shea. Przez to,że dałam ten sam olejek zapachowy (mango liczi) ,jednak w mniejszej ilości to ... I tak skubaniec przyspieszył tężenie masy mydlanej. Wymyśliłam też sobie "esy floresy" pomarańczowo zielone. No,niestety niewyszły z winy zapachu. Jednak byłam na tyle szybka, by powstało takie coś. Nie tak jak w pierwszym przedstawionym dzisiaj mydle. O wiele lepiej to wygląda,jednak kolory wydają się trochę jakby wyblakłe. Jak wypłosz.😉 Tym razem dałam mniej miki w stosunku do ilości masy (wciąż za mało). Muszę w końcu nauczyć się ile tego dawać... Boję się,że dam zadużo i piana będzie farbować skórę w trakcie użytkowania mydła. 

Wszystkie mydła oprócz olei i maseł roślinnych, zawierają w sobie: kokony jedwabiu,śmietankę kokosową,sodium lactate i wodę kokosową (na niej robiłam ług). Tak więc samo dobro.

I to już wszystko na dziś. Pozdrawiam serdecznie. 

xoxo Cathy 🙂








Komentarze

Popularne posty