MOJE (NIE)PIERWSZE MYDŁO PO LATACH

 Witam Was moje 🐸🐸!

  Ostatnio było trochę o mydle; czym jest i jak je tworzymy...

Dziś natomiast będzie o moim (nie)pierwszym mydle. Jest ono któreś od ostatniego czasu i jest tym które zdecydowanie lubię najbardziej. Pasuje mi formuła. Przetłuszczenie jest na dobrym poziomie.Twardość po leżakowaniu też jest dobra. Zmydlanie w normie. Pienić się pieni ( i to jak szalone). Nie wysusza skóry. Dodatki sprawdzają się znakomicie. Tłuszcze są zbalansowane... Mogłabym tak bez końca wyliczać...

 Zrobiłam je pod koniec października. Z bardzo pożądanym przeze mnie zapachem "zimowa śliwka" (dziś nie będzie podsumowania olejku zapachowego-za jakiś czas dopiero). Od dawna za mną "chodził"...😉 Była to kolejna do wypróbowania formulacja stworzona przezemnie. Miałam ochotę na kolor,ale doszłam do wniosku, że mogę jeszcze poczekać z "maziajkami", aż nabiorę wprawy w mydleniu jako takim. 

Przed "mydleniem" zawsze pamiętamy o bezpieczeństwie. Swoim i domowników. Pisałam o tym w poprzednim poście( a może jeszcze nie pisałam?😜). No, więc... zaczynamy od "safety mode"( bhp mydlarza). Zakładamy długie rękawy,rękawiczki,jakiś fartuch i gogle (zwykłe okulary nie wystarczą) - to w takim minimum. Wyganiamy zwierzęta i dzieci.😉

Najpierw odważyłam wodę kokosową do zrobienia ługu. Potem odważyłam potrzebne NaOH (wodorotlenek sodu). Połączyłam ostrożnie NaOH z wodą ( pamiętaj zawsze wsypuj wodorotlenek do wody,nigdy na odwrót!). Z tego połączenia powstał ług potrzebny do zmydlenia olei. W związku z tym,że wodorotlenek łączący się z płynami wydziela ciepło odstawiłam go do ostygnięcia do odpowiedniej dla mnie temperatury.

W międzyczasie każdy z olei i każde masło również odważyłam i roztopiłam w mikrofali ( możesz to zrobić w kąpieli wodnej). Z racji,iż wyjęłam oleje również trochę za gorące połączyłam je ( czytaj zmieszałam) i odstawiłam je do ostygnięcia. 

Przez ten czas odważyłam potrzebne dodatki. W moim przypadku były to: śmietanka kokosowa, sodium lactate, syrop cukrowy i olejek zapachowy. 

Gdy olej osiągnął ok. 45 stopni Celsjusza śmietankę,sodium lactate i syrop cukrowy dodałam do olei. Zblendowałam. Oleje... Łączyłam je z ługiem w temperaturze 30 - 35 stopni Celsjusza. Masę blendowałam pulsacyjnie na najniższych obrotach( ok. 30 sekund razem). Gdy osiągnęła stan emulsji dodałam wyżej wymieniony olejek zapachowy. Zmieszałam dokładnie szpatułką.I chwilkę trwało zanim zaczęła powoli gęstnieć. Po czym przelałam do formy. Powierzchnię mydła spryskałam alkoholem, żeby nie powstał tak zwany "soda ash" (czyli nalot sodowy).Formę przykryłam i odstawiłam na 24 godziny,aby zrobione mydło mogło stężeć,a proces saponifikacji mógł się zakończyć.



Jak widać na załączonym obrazku : mydło proste. Coś w sobie ma w tej prostocie. Niby zwykła i niepozorna kostka... a jednak piękna ( jak dla mnie).


Na dziś to wszystko. 


XOXO Cathy 🙂




Komentarze

Popularne posty