Witam Was ciepło moje drogie 🐱🐱!
Jak widzie po tytule, chciałam dziś zrobić małe porównanie mydeł komercyjnych i naturalnych. Jaka jest różnica między nimi i dlaczego warto wybrać te tworzone rzemieślniczo. Od razu zaznaczam,że nie będzie to długi post. Bardzo chcę się streścić po ostatnim"tasiemcu" pod tytułem "historia mydła"... 😜
Może zaczniemy od komercyjnego... a więc:
- jest produkowane na masową skalę;
- często przy użyciu taniego oleju palmowego
bądź tłuszczy zwierzęcych;
- mogą zawierać syntetycznie otrzymywane detergenty (np.SLS),konserwanty oraz zapachy;
- gliceryna jest usuwana podczas produkcji i sprzedawana osobno;
- może zawierać toksyny i mikroplastik ( np. ftalany);
- ma się mocno pienić i wystarczać na długo;
- może wysuszać i podrażniać skórę;
- jedyny plus to bardzo niska cena w stosunku do tych naturalnych.
I o ile nie przeszkadza mi to,że czasem w składzie znajdę Sodium Cocoyl Isethionate ( łagodny otrzymywany naturalnie z kokosa surfaktant) ,o tyle nazywanie kostki myjącej mydłem bardzo mi przeszkadza. Następną sprawą jest... jak to się nazywa? Greenwashing? Wiele mydeł wielu producentów jest nazywane NATURALNYMI... Bazą większości jest albo sodium palmate albo sodium palm kernelate ( nie wiemy też z jakiego źródła pochodził olej palmowy do ich powstania). Ktoś komu coś tam zadzwoni w którymś "kościele",ale nie wiedząc w jakim powie : no ok... Problem polega na tym,iż obie te substancje (mydła) oczyszczają mocno,więc producent,który pozbawił je naturalnej gliceryny... DODAJE OLEJE LUB MASŁA ROŚLINNE w znikomej ilości dla "niby" zrównoważenia działania. Oczywiście to pomaga w byciu pseudo naturalnym, jak i podwyższeniu ceny za produkt "lepszej" jakości. Mamy wiele przykładów różnych mydeł komercyjnych o różnych kształtach, kolorach czy też zapachach. Wiem,że nie wszyscy mogą sobie pozwolić na kupno mydła rzemieślniczego naturalnego. Jak wiemy po opracowaniu i opatentowaniu sposobu otrzymywania soli kalcynowanej oraz wyjaśnienia procesu zmydlania tłuszczy prawdziwe ówcześnie mydło nie było już tylko dla elit. Dopiero rewolucja przemysłowa upowszechniła i uprościła produkcję mydła na o wiele większą skalę. Mydło gościło już w każdym domostwie. Jednak to wynalezienie detergentów otrzymywanych w laboratorium znacznie obniżyło koszta produkcji.

Jeśli chodzi o mydła rzemieślniczego naturalne...
Są to mydła,które są:
- tworzone w małych partiach i z pasją;
- z naturalnych składników ( wielu olei i maseł);
- dodatki są również naturalne (glinki,zioła,przyprawy,olejki eteryczne);
- gliceryna wytworzona w wyniku saponifikacji pozostaje w środku takowego mydła;
- wspomagają barierę lipidową;
- są łagodne dla skóry;
- biodegradowalne - bez szkodliwych substancji;
- dzięki tzw. "przetłuszczeniu" w końcowej kostce pozostaje kilka procent niezmydlonych olei,które działają odżywczo na naszą skórę.
Nie będę tu odkrywcza: mydło ma myć i... tyle.
Jeśli naturalne rzemieślnicze mydło mówi nam na opakowaniu o właściwościach, których nie posiada; np."leczy łuszczycę " , "likwiduje trądzik", czy też "hipoalergiczne" - bez badań aplikacyjnych, aparaturowych czy dermatologicznych- to powinna zapalić się nam lampka. Mydła takie mogą wspomagać,ale nie leczyć.
Jeśli tworzymy je w zaciszu domowym tylko dla siebie i rodziny,to możemy zaobserwować ich działanie na sobie. Jednak jeśli chcemy je sprzedawać,to muszą przejść szereg badań,aby dopuścić je do obrotu( niewspominając już o przygotowaniu miejsca produkcji zgodnie z wymogami Sanepid-u-> to jest pierwszą rzeczą). Jeśli chcemy ,aby posiadały obietnice,to musimy również zrobić badania o profilu tych obietnic. Już same badania dopuszczające do obrotu trochę kosztują, a te dalsze kosztują jeszcze więcej. Także oprócz kosztu pracy,czasu, kreatywności i surowców dodatkowym obciążeniem są koszta rozpoczęcia jako takiej sprzedaży. Mówię tu o niedużych manufakturach jeszcze nie będących ugruntowanymi na rynku. Przeraża mnie jednak czasem cena kostki mydła nie mającej nawet 100 g w kwocie 35 zł z firm z dłuższym stażem. Rozumiem,iż są to też koszta zatrudnianych pracowników, opakowań i wielu innych. Rozumiem to,że sen o znanej i stabilnej firmie też się ziścił,ale... No właśnie, sami do tego dojdźcie o czym myślę... Ktoś powiedział mi,że z zbyt wysokiej ceny można zawsze zejść... z niższą tak się nie da, bo zwyczajnie nie będzie się to opłacało. Coś w tym jest... Jednak według mnie, taka kostka nie powinna kosztować więcej niż 25 zł ( po wzięciu pod uwagę wszystkich kosztów) - to dla mnie jest przystępna cena (z zaznaczeniem,że musi zawierać "wyszukane" dodatki). I nie zrozumcie mnie źle... Nie neguję cen i wkładu wytwórcy. Sama robię mydła i wiem "z czym to się je". Ja używam:olei,NaOH,wody destylowanej lub innych płynów oraz dodatków po "normalnych" cenach( koszt wyrobu licząc same składniki wynosi mnie około 8-10 zł za sztukę - w zależności jakich tłuszczy użyję). Manufaktury zaopatrują się w hurtowych ilościach,więc tu koszt ich mydeł spada. No,ale inne koszta... Własny wyrób mydeł w moim przypadku opłaca się. Poza tym uczę się i doskonalę swoje hobby, a moja skóra mi dziękuje.
No i miało być krótko,a wyszło jak zwykle. Moi drodzy zachęcam Was do komentowania i wyrażania swojej opinii.
POZDRAWIAM. xoxo Cathy
Komentarze
Prześlij komentarz
Witam serdecznie. Dziękuję za Twój komentarz. Dzięki niemu mogę zajrzeć na Twego bloga. Pozdrawiam. cathy c.